Dane Książki:
- ilość stron: 544
- okładka: miękka ze skrzydełkami
- wymiar: 129x195 mm
- ISBN: 978-83-62382-03-3
W czasach, kiedy Rzymem rządziła dynastia Flawiuszy, a tradycyjne walki gladiatorów coraz rzadziej zaspokajały apetyty żądnej krwi gawiedzi, na arenie pojawił się nowy rodzaj wojownika: gladiator-kobieta.
Spartańska kapłanka Lysandra nigdy nie przypuszczała, że będzie musiała walczyć o swoje życie na arenie. Przewrotny los sprawia jednak, że statek, którym podróżuje, tonie, wyrzucając rozbitków u wybrzeży Azji Mniejszej.
Dziewczyna trafia w ręce Lucjusza Balbusa – właściciela jednej z największych szkół dla gladiatorek w Cesarstwie Wschodnim. Od tej pory jej życie będzie złożone w rękach plebsu żądnego krwawych widowisk.
„Świetna powieść... brutalny, a zarazem fascynujący klimat rzymskiej areny, który – raz poznany – nie daje o sobie zapomnieć.”
SCOTT ODEN, AUTOR SPIŻOWYCH WOJOWNIKÓW I MEMNONA.
„Zapierające dech w piersiach sceny walki opisane są w tak szczegółowy, obrazowy i przekonywujący sposób, że czytelnik przenosi się w czasie i staje na gorącym piasku rzymskiej areny, chłonąc jej dramatyczny i brutalny klimat. „Gladiatorka” spodoba się czytelnikom, którzy szczególnie lubują się w autorach takich jak Bernard Cornwell i Simon Scarrow”.
CARLA NAYLAND, AUTORKA PATHS OF EXILE.
„Wspaniały debiut (…). Pasjonująca opowieść ze świetnie dopracowanymi postaciami, pełna emocjonujących walk na śmierć i życie, rozgrywająca się w bogato opisanych sceneriach.
SIMON SCARROW, AUTOR KSIĄŻEK: POD ORŁEM IMPERIUM i CENTURION.
„…brutalne sceny, szybka akcja… świetny debiut”.
GARETH WILSON, FALCATA TIMES.
Książkę polecają:







Qfant, 19 grudzień 2010
Wyobraź sobie, że w przeciągu zapewne paru chwil Twoje życie zmienia się o 180 stopni. W mgnieniu oka tracisz wszystko, łącznie z wiarą w sens swego istnienia, zostajesz zaszczuty i zniewolony, skazany na łaskę lub niełaskę zupełnie obcych sobie ludzi. Z dala od rodzimej ziemi, bez nadziei na powrót. Co zrobisz? Czy ulegniesz własnemu fatalizmowi i dasz się poniewierać na prawo i lewo przez swoich ciemiężycieli? A może chwycisz miecz i zaczniesz za jego pomocą torować sobie szlak ku nowej nadziei? Na arenie, gdzie życie i śmierć trwają nieprzerwanie w namiętnym tańcu, przy wtórze wrzawy i wiwatów rozradowanego tłumu.
Fabuła „Gladiatorki” traktuje o losach spartańskiej kapłanki Ateny imieniem Lysandra. Dziewczyna ta miała wyjątkowego pecha, skutkiem którego trafiła w rzymską niewolę, a konkretnie w ręce właściciela jednej z rzymskich szkół dla gladiatorek. Tam zmuszona została do dalszej walki o przetrwanie, ale co i jak konkretnie, to już poczytacie sobie sami. A – zapewniam – jest co czytać, oj jest! Russell Whitfield w swym dziele ukazuje Czytelnikowi brutalny, a zarazem fascynujący świat starożytnego Rzymu, w szczególności zaś jego wycinek związany z walkami na arenach oraz życiem walczących na nich kobiet. Czyni to w sposób zasługujący na pochwałę – akcja „Gladiatorki” rwie naprzód niczym wzburzony strumień już od pierwszych stron, rzadko kiedy zwalnia, co jednak wcale nie przeszkadza wczuć się w nastrój przedstawionej epoki (chociażby dzięki bardzo dobrym opisom). Opisy walk na arenach są bardzo obrazowe, zresztą nie tylko one – także rozsterki bohaterów i relacje między nimi zostały bardzo dobrze zarysowane.
Odnośnie do bohaterów – oprócz Lysandry przez powieść przewija się cała gama innych postaci – czy to gladiatorek, czy ich bezwzględnych trenerów. Postacie te są wyraziste, kierują się własnymi przekonaniami, ich osobowości zostały zbudowane z konsekwencją i zazwyczaj same w sobie są ciekawe (choć nie zawsze oryginalne). Postać głównej bohaterki wzbudza w Czytelniku różne emocje, co bardzo przypadło mi do gustu.
Polskie wydanie przyciąga wzrok oprawą graficzną. Okładkowa grafika jest przyjemna dla oka i dobrze oddaje ducha powieści. W tekście uniknięto wstydliwych błędów (natrafiłem ino na jedną czy dwie literówki, co na taką ilość tekstu jest wynikiem bardzo dobrym i niewartym psioczenia), a na samym początku książki znaleźć możemy kilka ilustracji przedstawiających różne rodzaje gladiatorek. Bardzo fajny dodatek, trzeba przyznać.
Ogólnie książkę podsumować mogę jako jedną z najlepszych powieści historyczno-przygodowych, które dane mi było czytać w tym roku. Ciekawe realia, wciągająca fabuła, bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie i emocje wylewające się z niemal każdej strony – czego chcieć więcej? Może tylko gadżetu w postaci zakładki w kształcie gladiusa (albo – puszczając wodze fantazji – takiegoż noża do papieru ;)).
Gorąco Polecam!
Nakanapie.pl, Eta
Russella Whitfielda zamieszkującego w Anglii do napisania „Gladiatorki” zainspirowała fascynacja starożytną Grecją oraz Rzymem. (...)
Kiedy Rzymem rządziła dynastia Flawiuszy na arenie znalazł swe miejsce nowy rodzaj wojownika – gladiatorka. Statek, którym płynie Lysandra będąca spartańską kapłanką, rozbija się u wybrzeży Azji Mniejszej. Dziewczyna trafia do najlepszej szkoły dla gladiatorek we Wschodnim Cesarstwie, której właścicielem jest Lucjusz Balbus. Od tego momentu Lysandra będzie musiała walczyć o życie na arenie, ku uciesze żądnej krwi gawiedzi…
„Gladiatorka” jest powieścią historyczną, osadzoną w starożytnym Cesarstwie Rzymskim. Książka ukazuje nam ciężkie życie kobiet – gladiatorek. Owo życie nie jest spełnieniem ich marzeń, ale dla wielu z nich stanowi namiastkę wolności, którą sobie cenią.
Język, którym posługuje się pan Whitfield w powieści jest prosty i nieskomplikowany. Jednocześnie każda z postaci, odpowiednio do swojego charakteru, pochodzenia czy pozycji społecznej mówi inaczej - mniej lub bardziej górnolotnie, bezczelnie czy potulnie. Słowa (jak i zachowanie bohaterów ksiązki) odpowiadają także aktualnej sytuacji, w której się znajdują.
„Gladiatorka” nie ma w sobie momentu najciekawszego, najbardziej interesującego, wciągającego. Dlaczego? Ponieważ ta książka od pierwszej do ostatniej strony (nie wyłączając okładki, czy noty od autora) jest tym najciekawszym, najbardziej wciągającym momentem. Nieważne, do której godziny będziesz czytać tę książkę, nie ważne, że odłożysz ją o 23, a obudzisz się o 6 rano. Będziesz czuć niesamowity niedosyt związany z tą książką. I będziesz czytać i czytać.
Książkę Russella Whitfielda czyta się dobrze, szybko, płynnie. Rozdziały są świetnie ułożone i ponumerowane z pomysłem. Na ten temat nie zdradzę nic więcej, aby nie psuć niespodzianki. Ta powieść pozwala nam przenieść się na obrzeża Halikarnasu, do szkoły Balbusa, do cel niewolnic, do rezydencji Frontyna i wreszcie na arenę. Możemy zasiąść wśród plebsu i oglądać widowiska z udziałem kobiet-gladiatorów. Jest to jedna z zalet tej książki – niesamowicie działa na wyobraźnię, co nie jest bez znaczenia. Powieści, które potrafią nas przenieść w inne miejsce na świecie czy do innej epoki są potrzebne, ponieważ czasem chcemy uciec od tej zaokiennej szarugi.
„Gladiatorka” zawiera w sobie dość krwawe sceny, które są jednak potrzebne, by móc przedstawić życie gladiatorek. A nawet, jeśli ominiemy sceny walk, wiele stracimy. To właśnie przy nich najmocniej bije serce.
Okładka tej powieści też jest nietuzinkowa. Z niej patrzą na mnie hipnotyzujące oczy zadraśniętej kobiety, mokrej o potu. Niżej czerwonymi, wypukłymi literami przedstawiony jest autor i tytuł. U samego dołu widneje kobieta unosząca tarczę i miecz w geście zwycięstwa. Tłem dla niej są trybuny, pełne ludzi, którzy zapewne skandują jej pseudonim. Tak więc, nie tylko powieść zachwyca – okładka również.
Powieść Russella Whitfielda z czystym sumieniem i sercem mogę polecić ludziom, którzy lubią powieść historyczną. Także tym, których interesuje starożytna Grecja czy Rzym. Nie należy się tam jednak spodziewać naukowych wywodów. „Gladiatorka” jest kombinacją fikcji literackiej z nutką faktów, dzięki czemu otrzymaliśmy wspaniałą powieść.
Autor: Lilly
Data: 2011-06-02
Whitfield stworzył z tej opowieści prawdziwe widowisko. Plastyczne opisy brutalnych walk, to jak nadanie książce efektu 3D. Chłoniemy dramatyczny klimat rzymskiej areny, na której rozgrywają się walki na śmierć i życie. Bardzo pasjonująca lektura!