Dane książki:
- ilość stron: 472
- okładka: miękka ze skrzydełkami
- wymiar: 129x195 mm
- ISBN: 978-83-62382-06-4
William R. Forstchen, autor książek trafiających na listę bestsellerów „New York Timesa”, opisuje historię, która jest przerażająco prawdopodobna. Jej bohater John Matherson walczy o życie swojej rodziny oraz ocalenie przed zagładą małego miasteczka w Karolinie Północnej, po tym jak Ameryka przegrywa wojnę, która pogrąża kraj w mrokach nowego średniowiecza. Stany Zjednoczone zostają zaatakowane straszliwą bronią wykorzystującą efekt impulsu elektromagnetycznego (EMP).
Broń ta może już teraz znajdować się w rękach naszych wrogów...
Książka wzbudziła ogromne zainteresowanie jeszcze przed jej opublikowaniem. Dyskutowano o niej w Kongresie Stanów Zjednoczonych, rekomendując jako lekturę obowiązkową, z którą powinien się zapoznać każdy Amerykanin. Równie wysoko ocenił ją Pentagon, zwracając uwagę na fakt, że powieść Forstchena jest wyjątkowo realistycznym spojrzeniem na broń masowej zagłady o przerażającej sile rażenia – fala uderzeniowa może przetoczyć się przez teren całych Stanów Zjednoczonych dosłownie w sekundę, ściągając na kraj niewyobrażalną katastrofę. Jest to broń, przed którą przestrzegał „Wall Street Journal”, pisząc, że może ona spowodować zagładę USA. Kontynuując tradycję tytułów takich jak Ostatni brzeg (Nevil Shute), Fail Safe (Eugene Burdick) oraz Testament (Carol Amen), autor osadza akcję w typowym amerykańskim miasteczku i przestrzega przed tym, co może nas czekać w przyszłości... i być końcem naszego świata.
„W tej mrożącej krew w żyłach, apokaliptycznej książce nasz współczesny świat pogrąża się w otchłani nowego średniowiecza. Forstchen przelał na papier marzenie Osamy ben Ladena, zabierając naszą cywilizację prosto w przepaść”.
Stephen Coonts, autor bestsellerów „New York Timesa”, m.in. Zabójcy
„Wspaniała lektura, świetnie napisana, niebywale wnikliwa”.
Larry Niven, autor bestsellerów „New York Timesa”, m.in. Lucifer’s Hammer
„Umiejętność snucia opowieści polega po prostu na wykreowaniu postaci tak wiarygodnych, że czytelnik nawiązuje z nimi głęboką więź. Forstchenowi tak cholernie dobrze udała się ta szuka w Sekundzie za późno, że przepadłem już po pierwszej stronie lektury, wierząc w każde napisane słowo”.
David Hagberg, autor bestsellerów listy „USA Today”, m.in. Dance with the Dragon
„Ta mrożąca krew w żyłach powieść to ostrzeżenie, że chaos i śmierć można wywołać, odcinając ludzi od prądu. Już teraz zróbcie zapasy żywności, wody, leków oraz baterii. Koszmarna wizja z powieści może stać się naszą rzeczywistością nawet jutro”.
William B. Scott, były redaktor naczelny „Aviation Week & Space Technology” oraz współautor książki Space Wars
„William R. Forstchen jest obecnie jednym z najbardziej interesujących pisarzy w dziedzinie fikcji historycznej i wojskowej”.
Harry Turtledove, autor bestsellerów „New York Timesa”, m.in. The Guns of the South
<iframe width="320" height="215" src="http://www.youtube.com/embed/WqnL2sATIl0?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
Książkę Polecają:








Nakanapie.pl, Sil, 30 marzec 2011.
Świat kończy się nie hukiem, a skomleniem...
Siedzę i ryczę, ale napiszę tę recenzję.
To nie była łatwa lektura. Książka „Sekundę za późno” nie należy do lekkich i przyjemnych. Nie czyta się jej od tak, dla zabicia czasu. Nie sprawia, że na naszych ustach pojawia się delikatny uśmiech. Nie wywołuje przyjemnych motylków w brzuchu, ani rozmarzenia na twarzy. Ale przygwożdża. Miażdży. Ściera człowieka w pył.
Początki były trudne. Przydługie wprowadzenie nużyło mnie delikatnie i zniechęcało do lektury. Dodatkowo dobijał mnie fakt posiadania przez książkę jedynie 12 rozdziałów. Wiecie jaka jest statystyka, to prawie 39 stronicowe rozdziały, w większości bez przerywników, bez zamknięcia akcji. Każdy mój „przystanek” i brak możliwości kontynuowania lektury powodował cofanie się w lekturze przy ponownym sięganiu po książkę. To troszkę męczące. Ale do czasu. Bo książka pochłania, zabiera człowieka w tak niezwykłą i nieprawdopodobną podróż, że trudno się od niej oderwać.
O czym jest? O wielkiej tragedii jaka przytrafia się Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej. USA. Wielkiemu mocarstwu, któremu złe rzeczy dzieją się jedynie w filmach. Państwu, które jako pierwsze wysyła pomoc krajom dotkniętym przez głód, klęski żywiołowe, epidemie, wojny domowe. Z dnia na dzień, z sekundy na sekundę, cała ta mrzonka, idylla, kraina mlekiem i miodem płynąca znika. Przestaje istnieć. Oczywiście nie dosłownie, ale…
Narratorem książki jest John Matherson, emerytowany pułkownik Armii Stanów Zjednoczonych. John, w chwili próby, 8 lat przed wydarzeniami rozpoczynającymi akcję książki, przeprowadza się wraz z bliskimi do rodzinnego miasta swojej żony, Black Mountain w Karolinie Północnej. Rezygnuje z generalskiego awansu, z którym wiązała się konieczność przeniesienia się do Brukseli, ponieważ u jego żony zdiagnozowano raka piersi. Ta diagnoza odmieniła całe ich życie. W Black Mountain John zostaje dyrektorem do spraw rozwoju w miejscowym college’u, a cztery lata później uzyskuje wymarzoną posadę wykładowcy historii na tejże uczelni. Niemal równocześnie umiera jego żona. John, w chwili rozpaczy popada w alkoholizm i wraca do palenia. Udaje mu się jednak wykaraskać z dołka psychicznego i odstawia alkohol na bok. Mijają kolejne cztery lata, jest wczesna wiosna, dzień urodzin jego dwunastoletniej córki Jennifer. W całym mieście wysiada prąd. W całym hrabstwie wysiada prąd. Prądu nie ma cała Ameryka. Co się dzieje? Jak do tego doszło? Z czym borykają się bohaterowie powieści Forstchena? Jak sobie poradzą? Kiedy i czy w ogóle wróci wszystkim znana rzeczywistość i ludzie będą mogli zapomnieć o tym co się wydarzyło? Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedź podczas pasjonującej wyprawy, jaką jest lektura książki „Sekundę za późno”.
Dziś miałam sen. W zasadzie koszmar. Wyłączono prąd i nic nie działało. Nie wiedziałam gdzie jest moja rodzina i co się z nimi dzieje, nie wiedziałam co robić, jak żyć. To był tylko sen. Zły sen. Bohaterowie powieści przeżyli go naprawdę. Choć słowo „przeżyli” jest tu zastosowane nad wyrost. Tragedia, która ich spotkała, nie mieści mi się w głowie. I choć widziałam dotychczas wiele obrazów, w większości filmów traktujących o EMP, ten jeden był najtragiczniejszy. Pokazywał najgorszy z możliwych scenariuszy. Jak dla mnie, miejscami nad wyrost. Chwilami przesadzony. Momentami nierealny. Ale to nie umniejszało jego okropności i płynącego z książki przesłania – bo nigdy nie wiadomo, co cię czeka za sekundę. Jak za chwilę będzie wyglądał twój, dotychczas poukładany i spokojny świat. Kto umrze, a kto przeżyje. Dla kogo starczy jedzenia. Kto będzie musiał uciekać. Kto przejmie władzę. Jak poradzą sobie ci, którzy tę władzę będą sprawować. Tego nie wie nikt. Teraz. Ale może już za chwile się tego dowiemy.
Wczoraj byłam u lekarza i zostawiłam na godzinę w poczekalni mojego małżonka. Gdy wyszłam zastałam go siedzącego ze wspomnianą książką w dłoniach, wpatrzonego w tekst, przewracającego strony. To niecodzienny widok. Mój mąż jest z gatunku „nie czytających”. Zawsze powtarza, że jak na papierze nie ma obrazków to dla niego nie ma w nim nic atrakcyjnego. A tu szok. Czytał. Po powrocie do domu, podczas wieczornej krzątaniny w kuchni, postanowił mnie wyręczyć, w zamian za…. Czytanie na głos. Tak. Chciał poznać ciąg dalszy tej historii. Po kilkunastu stronach poprosił bym przestała. Poinformował mnie, że zamierza przeczytać tę książkę. Do tej pory jestem w szoku. Później, wieczorem, już w łóżku, długo nie mogliśmy zasnąć, dyskutując o EMP. O detalach przedstawionych w tej powieści. O ich realności. O tym jak to wygląda faktycznie. O tym co mogłoby się stać, gdyby na nas spadła taka klęska. Pewnie stąd moje nocne sny. Ale nie żałuję tej rozmowy, nie żałuje nawet chwili poświęconej lekturze tej książki. Bo dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Bo być może mój mąż zacznie czytać coś innego, niż fora internetowe.
Kończąc lekturę płakałam. To nie jest bajka. W odpowiednim momencie nie przybywa rycerz w lśniącej zbroi na białym rumaku. Nie ma happy endu. Nie ma „i żyli długo i szczęśliwie”. Jest obraz tak straszny, tak drastyczny, iż wcale nie dziwię się, dlaczego Kongres Stanów Zjednoczonych rekomenduje tę książkę jako lekturę dla każdego obywatela. Myślę, że nie tylko Amerykanie powinni się z nią zapoznać. Nie tylko Amerykanie powinni wyciągnąć z niej morał. Przeczytać powinien ją każdy. I młody i starszy. I kobieta i mężczyźna. I do tego Was nakłaniam.
Autor: Ledina
Data: 2012-01-20
książka jest... porażająca. Wstrząsająca. Genialna! Wstrząsa do głębi, bo wszystko, co opisał w niej Forstchen (a miał pojęcie o czym pisze) mogłoby się wydarzyć - nawet w Polsce. Jest to chyba pierwsza powieść, przy której się wzruszyłam, aż łzy stanęły mi w oczach. Przedstawiony w niej świat przypomina trochę ten z "Gone". Jednak "Gone" przy "Sekundzie za późno" to może nie dno, ale wygląda na kompletną amatorszczyznę. Można powiedzieć, że się nie umywa. Każdy bez wyjątku powinien ją przeczytać, bez względu na ulubiony gatunek czy wiek.