Dane książki:
- ilość stron: 464
- okładka: miękka ze skrzydełkami
- wymiary: 129x195 mm
- ISBN: 978-83-62382-04-0
Jeśli myślałeś kiedyś o założeniu sobie stryczka, strzeleniu w skroń bądź zanurzeniu się w gorącej kąpieli z brzytwą - zastanów się jeszcze... bo Oni mogą nie zdążyć. Jeśli jednak twoja desperacja zwycięży i wypchniesz krzesło spod nóg, nie zdziw się, jeśli przywitają cię strzały i wstęgi żarzących się liter Inwokacji. Wtedy możesz zacząć się bać, bo oto przybyli ci od Samobójców, a im jest wszystko jedno, czy przeżyjesz.
Istnieje bowiem pozazmysłowa rzeczywistość, dzika i nieustannie głodna, a ty, Samobójco, jesteś w tym świecie astralnym mięsem. Tu nie ma bohaterów - są kule kontra kły i pazury. Tu liczy się spryt, siła i doświadczenie. Nikt nie pochyli czoła nad twoim marnym losem, nikt nie uroni łzy, bo jesteś jednym z tysięcy.
Więc skoro stryczek zacisnął się wystarczająco mocno i trafiłeś już do Miasta Samobójców, pamiętaj o dwóch rzeczach. Pierwsza - nie traktuj lekko żadnej modlitwy, bo ma wielką moc sprawczą. Druga - śmierć dotyka również nieśmiertelnych.
Inne prawa obowiązujące po tamtej stronie znajdziesz na kartach tej historii. Przeczytaj, zanim postawisz krzesło.
http://www.paranormalromance.fora.pl/kolezanka-polecila-mi,15/agnieszka-tomaszewska-invocato,1106.html
Książkę polecają:









Nakanapie.pl, Lukaszeq
Miasto samobójców. Co to takiego? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, gdzie trafiają dusze po opuszczeniu tego padołu, zwłaszcza te, które nie zostały wezwane z zaświatów, lecz które same zdecydowały o przejściu na drugą stronę? Wraz z kresem ludzkiego żywota zostawiamy za sobą bagaż doświadczeń, a w przypadku samobójców także nierozwiązane przyczyny i problemy. Nie byłem chyba dobrym człowiekiem, skoro tu trafiłem.
Istnieje pewien świat, którego nie jesteś w stanie objąć swoim rozumem. Wszystkie twoje zmysły zdecydowanie negują fakt, iż może istnieć jakakolwiek inna rzeczywistość. Twoja percepcja jednak zdaje się na nic z konfrontacją z prawdą, która zapisana jest w licznych wilgotnych nagrobkach, którymi usiany jest pobliski cmentarz. Te astralne uniwersum wypełniają potwory, które próżno próbowałaby wygenerować twoja wyobraźnia, nawet podczas najgorszego koszmaru. Tu musisz chwytać za wszelkie dobrodziejstwa sztuki rusznikarskiej, by przeżyć, bo tu nawet nieśmiertelni mogą pożegnać się z żywotem. Nie jest fajnie zostać przemielonym przez szpony i kły. Nie rzucaj także słów na wiatr, tym bardziej modlitw – okazać się może, że żarząca się wstęga inwokacji może być dla ciebie zbyt trudna do opanowania.
Debiutancka powieść Agnieszki Tomaszewskiej uderza ze zdecydowaną siłą na sklepowe półki za sprawą oficyny Bullet Books. Myślę, że słowo „uderza” jest tu jak najbardziej na miejscu, bo już po pierwszych kilkunastu akapitach wiemy, że czeka nas ponad 450 stron jazdy bez trzymanki. Akcja wylewa się wręcz spomiędzy kartek. Fabuła książki przenosi nas w alternatywną rzeczywistość, gdzie astralny oddział specjalny rozprawia się ze wszelkiej maści wiecznie głodnymi maszkarami, żerującymi na duszach samobójców. To dość telegraficzny skrót, doskonale jednak opisujący główne ramy „Invocato”. Krzywdą byłoby jednak nie wspomnienie o licznych pobocznych wątkach, także związanych z poszukiwaniem odpowiedzi na pytania o śmierć, empatię i całe spektrum ludzkich zachowań. Co ciekawe, znajdzie się tu również miejsce dla niewielkiej love story. Nie stanowią jednak one rdzenia „Invocato” – ale to chyba dobrze. Uważam, że dodawanie patosu na siłę zaszkodziłoby tylko tej pozycji.
Wielką siłą „Invocato” są znakomicie wykreowane postacie. Dawno nie spotkałem się z tak barwnym i zróżnicowanym panteonem bohaterów w polskiej literaturze fantastycznej. Twardziel o duszy baranka, pyskata dziewoja i bezkompromisowy homoseksualista – to tylko część figur w galerii osobliwości, którą zaserwowała nam Tomaszewska.
Książkę czyta się z prędkością karabinu maszynowego, przez co stanowi idealną lekturę podczas nudnej podróży pociągiem, lub też jako godną alternatywę wieczornego „super hitu” w telewizji. Autorka nie bała się sięgać po zdobycze popkultury, składając im hołd poprzez liczne odniesienia w tekście. Koneserzy na pewno wyłapią wiele smaczków. Odniosłem również wrażenie, że autorka jest wielką fanką anime i mangi – nie dość, że sam pomysł czerpie garściami z „Hellsinga”, to w samych rozdziałach poukrywanych jest wiele doń aluzji.
Miło jest moim zdaniem odpocząć od „wampirzych” klimatów, od których księgarnie pękają w szwach, a przeczytać coś naprawdę mięsistego, ociekającego akcją i nie przebierającego w słowach. Dla entuzjastów astralnych klimatów – bilet w jedną stronę.
moniczyta.blogspot.com, grudzień 2011
Opis książki strasznie intrygujący. Przyznajcie to sami :). Nic więc dziwnego, że z entuzjazmem sięgnęłam po debiutancką powieść Agnieszki Tomaszewskiej. Zwykle do debiutów podchodzę dość sceptycznie, ale ta książka pochłonęła mnie od pierwszej strony tak, że jeżeli nawet miałam jakiekolwiek wątpliwości zapomniałam o nich w momencie kiedy nasza bohaterka stworzyła swoją pierwszą inwokację. "Invocato" zagościło od razu na półce z moimi ulubionymi powieściami i jestem pewna, że jeszcze nie raz sięgnę po tę książkę. Co jest powodem mojego zachwytu? Jak rzadko kiedy całokształt :).
Książka intryguje już okładką, która według mnie jest bardzo trafiona. Poza tym opis z tyłu książki - mówi nam niby dużo, ale tak naprawdę niewiele poza tym gdzie będzie toczyła się akcja powieści. I to mi się bardzo podoba, no bo po co już na samym początku mówić czytelnikowi czego się spodziewać :D. Styl tej młodej pisarki mnie powalił. Świetne dialogi, bardzo świetnie wykreowany świat miasta Samobójców, przecudnie barwne postacie.
Główna bohaterka Bura lub jak wolicie Lilith jako jedyna żyjąca osoba przeniknęła do miasta. Od samego początku jest osobą tajemniczą i niewiele o niej wiemy poza tym, że ma cięty język, a jej trafne riposty potrafią (dosłownie) zrzucić z krzesła. Wygląda jak dziewczynka i tak początkowo traktują ją wszyscy, którzy nie mieli okazji poznać jej lepiej. Poza Burą znajdziemy w książce całą ferie barwnych bohaterów, z których każdy jest inny, niepowtarzalny. Każdego z ich pokochałam całym sercem. Zresztą inaczej się nie da :D. Każdy z nich oczaruje czytelnika swoją osobowością i podejściem do Burej, a przede wszystkim bezgraniczną wobec niej lojalnością. Tak sobie myślę, że jednak w największej mierze poza Burą moje serce zdobyli Klecha i Koshe, bohaterowie, na których autorka skupiła się najbardziej zaraz po Burej.
Jak już wspomniałam wcześniej mocną stroną powieści są dialogi, które momentami ubawiły mnie do łez. Uwagi bohaterów (w szczególności Burej) są celne, często okraszone dość niewybrednymi żartami. Moim skromnym zdaniem dialogi nadają "Invocato" charakter. Jeżeli chodzi o akcję powieści to nikt nie będzie się nudził czytając książkę. Pełno w niej strzelanin, pogoni za demonami i innych atrakcji rodem wziętych z dobrych książek akcji. Wszystko to przeplata się scenkami z życia ekipy Koshego i Burej. W zasadzie bardzo udana mieszanka.
Agnieszce Tomaszewskiej udało się coś co w dzisiejszych czasach umyka autorom powieści - swoją książką porwała czytelnika bez reszty, sprawiła, że czytając "Invocato"człowiek zapomina o bożym świecie chcąc chłonąc tylko świat przez nią wykreowany. Książka od pierwszych stron czaruje czytelnika sprawiając, że tylko ona jest ważna. Nie będę ukrywała, że beznadziejnie uzależniłam się od tej książki i już nie mogę doczekać się tego co autorka zafunduje nam w "Insomnii", którą wydawnictwo Bullet Books wyda w przyszłym roku. Książkę polecam każdemu, kto lubi dobrą akcję ubarwioną dużą dawką humoru oraz bohaterów, którzy na długo zapadają w pamięć.
Autor: M!
Data: 2011-01-27
Książka świetna! Jest w niej wszystko: humor, akcja i uczucia;) aż trudno uwierzyć, że jest ona polska:) polecam gorąco! Autor: Zuna
Data: 2011-02-01
Recenzja książki- http://fantasybook.idl.pl/modules.php?name=Reviews&rop=showcontent&id=428 Zapraszam do lektury. Autor: dotioli
Data: 2011-04-30
Uzależniająca lektura. Kupiłam nie przekonana i miała służyć jako usypiacz do poduszki. Niestety nie wyszło. Zamiast słodko spać, czytałam do bladego świtu! Jestem uzależniona. Polecam wszystkim! I kiedy tom nr 2? Autor: monamiii
Data: 2011-02-19
Książka jest niesamowita i cudowna. Czyta się jednym tchem, ciągle chciałam jeszcze i jeszcze. Nie ma niepotrzebnych opisów, czytelnik sam sobie dopowiada co nie powiedziane, mnóstwo humoru i to na najwyższym poziomie:) Bohaterowie - cudowni faceci i twarda kobieta z wrażliwym serem, zaskakujące zwroty akcji. Jednym słowem polecam ;) Autor: ELENAJ
Data: 2011-02-24
Invocato to książka pełna magii. Brać czytająca wie doskonale o czym mówię, ale wyjaśnię krótko. Otwierasz człowieku taką księgę, czytasz jedną, dwie strony i już po tobie. Łapie cię taka za grzywę, wciąga w swój świat i uwalniasz się z niego po przeczytaniu ostatniej strony. Zamykasz wolumin, drapiesz się po rozczochranej głowie, przecierasz czerwone oczy, ziewając jak hipopotam i lecisz do komputera, mijając kuchnię ze zlewem pełnym naczyń, aby sprawdzić czy i kiedy będzie następny tom. Książka cudnej pani Agnieszki Tomaszewskiej [niech nam pisze jak najwięcej] jest właśnie taka. Nie jest jej potrzebna żadna recenzja zachęcająca, tylko hasło, słowo klucz - UZALEŻNIACZ - i wszystko jasne. Autor: Maralynn
Data: 2012-01-20
Już dawno nie czytałam czegoś tak fajnego! Powinni nakręcić film na podstawie książki. Polecam!
« poprzednia | 1 | 2 | następna »